sobota, 8 listopada 2014

8 listopada 2014

     Myślałam, że to będzie miesiąc najgorszych wpisów w historii tego bloga, ale nie. Nie koniecznie i nie do końca. Może zacznę od tych negatywnych aspektów...
     Znów zawiodłam. Tym razem Kawę. Nie mam siły pisać, o co chodzi, bo już dziś za dużo razy płakałam. Tak czy inaczej, zawaliłam. I jestem tego świadoma. I nie wiem co mam robić. I nie mam siły. Znów zawiodłam. Oprócz tego Emot się nie odzywa, boli mnie to, ale nic na to nie poradzę. Skoro mi nie odpisuje... pewnie ma powód. Gnijący... Tak. Nie. Nie wiem. Chyba nie powinnam... Ja już po prostu nic nie wiem.
     On jest przy mnie i to mnie jeszcze trzyma na nogach... Bardzo mu za to dziękuję. To jedyna osoba, która jest przy mnie i sprawia, ze zapominam, bądź wierzę w to, że nie zawsze zło jest z mojej winy. Pluso-minusem jest fakt, że coraz bardziej lubię nową szkołę. To niby dobrze, ale ja chciałam się przenieść, a teraz nie wiem co mam robić. Z jednej strony chcę być blisko Niego, a z drugiej się boję. Koleguję się z Tatoo, lubię się z nią bić na lekcjach, ale nie chcecie wiedzieć, jak wyglądają nasze zeszyty i podręczniki ;-; Różnimy się w zasadzie diametralnie, ale dobrze nam siedzieć razem. Odwala nam konkretnie. Tak sam ze Skautem xD Ale Skaut to gówno. Z resztą jak ja. Chamidło jakich mało, ale co poradzę na to, że go uwielbiam?
     Poza tym poznałam Miśka. Misiek jest bardzo podobny do mnie. A raczej ja jestem podobna do niego, bo jest rok starszy. Znamy się mega krótko, a mam wrażenie, jakbym od dzieciństwa się z nim zadawała. Przy nim... czuję się bezpiecznie. Jakbym zatrzymała czas i nie musiała się o nic martwić. W piątek byliśmy w parku i rozmawialiśmy godzinę siedząc na ławce. Jutro też się spotkamy, bardzo się cieszę. 
     Oprócz tego poznałam kilka osób z pewnej grupy tanecznej, uwielbiam ich. Namawiają mnie, żebym do nich dołączyła, ale... Kurczę. Nie chcę do nich dołączyć, a potem zawieść odchodząc, bo się przeprowadzam. Muszę wszystko przemyśleć. 
     Jutro mam nadzieję, że będzie dobry dzień. Spotkanie z Miśkiem, a potem do teatru z Soo. Oby nic się nie popsuło, a znając mnie i moje szczęście... No właśnie. 
     Na dziś to wszystko. Nie chcę pisać o niczym złym. Nie teraz. 

Zapomniana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz