sobota, 9 lutego 2013

9 lutego 2013

     Hej. Wiem, wywiało mnie ale jakoś nie miałam ochoty pisać. Wiecie co? Malina już nie ma chłopaka, więc? Więc Nieobliczalny robi wszystko, żeby Malina była szczęśliwa. Mówię Wam... oni jeszcze do siebie wrócą... Dobra... jeżeli on ma być dzięki temu szczęśliwy to ok.
     Matko! Jak w tym domu je*ie piernikiem! Już po świętach! -,- No i tak mnie jakoś wszystko drażni... Wczoraj Malina była u Nieobliczalnego na noc. Najpierw robili z mamą i siostrą.... nazwijmy ją Marry XD sushi, a potem oglądali horrory i oczywiście spali ze sobą, bo Malina miała schizy XD
     Lubię Malinę, serio. Jeszcze z nikim tak dobrze nie hejtowało mi się Marley'a i Rudej XD Tylko, że nie zmienia to faktu, że zazdroszczę. Ale czego, nie? Chyba tego, że oni zawsze będą się kochać... w sensie Malina i Nieobliczalny. I że ona zawsze może na niego liczyć. Wystarczy, że zadzwoni, a on już stoi w jej pokoju. Ciekawe jak to jest ta mieć... 
   ... Aż mnie coś za gardło złapało... ;/ Bo tak naprawdę nie mam kogoś, kto by był przy mnie wtedy, kiedy tego potrzebuję. 
     Żal pisać. Zazdroszczę... słyszycie?
ZAZDROSZCZĘ...

 Zapomniana


wtorek, 5 lutego 2013

5 lutego 2012- Trampki i w świat!

     Hmm... dziś była przynajmniej jakaś odmiana. Mała wyrwała mnie z domu na spacer. Jak już załatwiła, co miała załatwić, poszłyśmy na stację. Tak, rzucać się pod pociąg xD Posiedziałyśmy, zjadłyśmy chleb (nie pytajcie, poważnie xd) i poszłyśmy dalej. Na tartanie nikogo nie było- nie dziwię się. Nie żeby było jakoś strasznie zimno. Nie na początku. A potem ręce nam skostniały. Godzinę przypominałyśmy sobie tekst piosenki xD 



Z BUTA WJEŻDŻAM!
 JEDNYM STRZAŁEM WYŁAMUJĘ ZAMEK, Z BUTA WJEŻDŻAM!
XD



     Po prostu mistrzostwo xD Masakra. No, a potem wróciłam do domu i robię to co zawsze... :( W dodatku humor mi się popsuł, bo się okazało, że z tą galerią to jakiś nie wypał... w sensie. Kurcze! Nie jadę. Gdzieś to mam, i tyle! Serio! Jakbym jeszcze z Kawą pojechała to ok, ale tak to nie ma sensu, żadnej przyjemności. 
     Właśnie gadam z Maliną. Będą z Happy i Poetą w sobotę w galerii. Ciekawe, czy się Adele namyśli. Bo jeżeli tak, to może pojadę. A jak nie, to w sobotę. Yyyy! Nie wiem.  Jeny... tylko się zamknąć w domu! Żreć i myśleć co by było gdyby. 
     Serio czasem mam dość. Ogólnie. Nie mam siły. Z każdym dniem jest coraz mniej czynników, które sprawiają, że wstaję z łóżka. Czasem po prostu nie ma sensu wstawać.... Gdybym miała laptop z netem to serio zaległabym w moim pokoju. 
     Co robić? Jeść? To nie ma sensu? Chodzić na spacery? Za dużo bym myślała. Nauka??!! Ha ha. Dobre sobie. Tak naprawdę, to nie wiem czemu jeszcze jestem? Ci ludzie, którzy oczekują ode mnie pomocy, znaleźli by ją u kogoś innego. 
     Mam pracę. Biografia Nieobliczalnego, charakterystyka Kawy i muszę dokończyć opowiadania z bloga. Nie wiem... nie wiem czy to ma sens. Szczerze mówiąc właśnie w tym momencie, jestem zapomnianym dzieckiem internetu, o którym nikt nie pamięta. 
     Oj muszę popisać z Emotowatym. On jest taki... emotowaty... hah. Ironia? Nie. Nie wiem czemu, ale go lubię. Nawet bardzo. A to człowiek, którego kiedyś nigdy w życiu bym nie trawiła. W sumie... nadal nie trawię, ale nauczyłam się z tym żyć. 
     Co z Marley'em? Też bym chciała wiedzieć. Nie odzywa się do mnie. Spoko. Ja pierwsza do niego nie napiszę i nie zadzwonię. Módlcie się, żeby mi się udało. Nie, nie mam siły. Idę. Trzymajcie się ludki!

Zapomniana


5 lutego 2013

     Siema ludzie. Jak noc? Bo u mnie do kitu... masakra jakaś po prostu. Próbowałam zasnąć, ale nie mogłam, chyba mi nawet łza poleciała, ale nie wiem, ja już na to nie zwracam uwagi. Czekałam na sms'a. Na daremnie. Słuchałam tych piosenek, patrzyłam na ten zegarek i myślałam, że mijają godziny, a było ledwie parę minut do przodu... 
     Śniło mi się coś. Marley napisał jakąś piosenkę. We śnie była bez sensu. Spider men man... nie wiem xd chciał mnie zrzucić ze schodów O.o nie wiem czemu, ale w snach często objawia się mój strach związany ze schodami :O Jakaś dziwna jestem... Ale Wy to wiecie. 
     Dziś będzie zdecydowanie... ciekawy dzień. Pracuję nad powieścią wszech czasów XD Jak już to napiszę, to z pewnością trafi do waszych rączek xD Mam nadzieję, że dziś w końcu uda mi się iść do Kawy, bo nie widziałyśmy się już dobry miesiąc... ;/ Trochę mnie to denerwuje i smuci, bo przecież mieszkamy od siebie tylko kilkadziesiąt metrów... 
     Zdenerwowałam się. Jednak sukienki będę musiała szukać sama :( Mojej znajomej nie będzie się chciało iść do galerii drugi raz. Trudno. Będę skazana na samotne szukanie, no chyba, że Kaleb pojedzie ze mną. Bardzo bym się ucieszyła, choć zakupy z nim to... koszmar! Jest gorszy od baby xD I tak go kocham ;p 
     Może przedstawię Wam Kimiko? :P To moja internetowa przyjaciółka :) Poznałyśmy się przez stronkę ,,Pamiętnik Nastolatki"- stronę na facebook'u dotyczącą książki pani Beaty Andrzejczuk. To Kimiko zaraziła mnie K-POPem. 
     xD idę słuchajcie, bo jakoś nie mogę się skupić na pisaniu xD Miłego dziona! xd ;*

Zapomniana



poniedziałek, 4 lutego 2013

4 lutego 2013- w rytmie Reggae


      Siema. Jakoś... nie wiem. Muszę się wyżyć. Miałam dziś niesamowity humor. Na prawdę. A potem... jakoś, nie wiem. Już nic mi się nie chce. Ja siebie nie rozumiem. Raz jest dobrze, raz jest źle. Może to przez ten kawałek rozmowy z Marley'em? Nie wiem...
     Tak się zastanawiam, czy on mnie serio kochał. Niby czułam to, a moje przeczucia naprawdę często się sprawdzają, ale... dlaczego okazał się taki.... pusty. Nie, to złe słowo. Nie wiem jak to określić. Może powiem, jak doszło do tego, że się w ogóle poznaliśmy.
     W sierpniu pojechałam na obóz MDP. Za dużo chłopaków to nie pojechało, ale to szczegół. Kilka dni po nas, przyjechała jakaś kolonia. W sumie tworzyliśmy jeden, wielki obóz, ale rzadko cokolwiek razem robiliśmy. 
     Jedno zawsze pozostaje niezmienne. Imprezy. Wszystkie grupy miały jedne, wspólne imprezy. Cudowne imprezy. Bo chodź muzyka była słaba, w takim towarzystwie nie można się źle bawić. No i nadeszła druga obozowa impreza. Nie cieszyłam się za bardzo, ale ok. Taka jedna była w niebo wzięta, bo przy lukała chłopaka w dredach. Fajny. Ciekawy. No i poszłam z moją, do dziś, bardzo dobrą znajomą (jadę z nią po sukienkę ;p xd) tańczyć. Znajoma od pierwszej imprezy mówiła, że tajemniczy chłopak z dredami się na mnie patrzy. Jakoś wątpiłam. 
     No i w pewnym momencie, kiwnęła do mnie, jak spojrzałam za siebie i... *.* zobaczyłam chłopaka z wyciągniętą do mnie dłonią. No. To był Marley. Potem zdobyłam jego numer, bo chciałam się podpytać o tą, co się w nim zabujała. 
     Na obozie dużo ze sobą pisaliśmy. Najlepsze były śniadania, obiady i kolacje. Haha. Siedzieliśmy od siebie daleko, ale zawsze wchodząc czy wychodząc taki brecht, że na siebie patrzymy. Raz nawet wracaliśmy wszyscy ze stołówki. Ja dwa metry od niego i piszemy sms'y, bo nie chciałam, żeby ta dziewczyna była na mnie zła. 
     Myślałam, że wraz z obozem- zniknie Marley. Myliłam się i to bardzo. Pisaliśmy coraz więcej. Jak zaczęliśmy gadać przez telefon to trzy godziny. Pisał, że mnie kocha... opowiadał piękne historie z przyszłości. Co nas czeka. Nie nastawiałam się na to. Z resztą on wiedział od początku o Nieobliczalnym. Chciał być ze mną, ale ja nie mogłam. Po prostu. No i ... o tym nie będę pisała, bo to nie moja sprawa, ale przez to cierpiałam... Przyszły ferie. On pojechał do brata, a potem nad morze. Nie miał sms ów i dostępu do internetu. I znów miałam złe przeczucia. 
     Wszedł na facebook'a. Coś tam się tłumaczył i w ogóle, ale coś mi nie pasowało. Wiedziałam. Wiedziałam, że coś jest nie tak.
Marley: Muszę Ci coś powiedzieć. Poznałem kogoś.
*le ja widzę powiadomienie ,,Marley jest w związku z Rudą" 
Ja: Właśnie widzę...
     Wyszłam. I od razu zadzwoniłam do Kawy. Na dzień dobry wręcz ryknęłam jej do słuchawki (Kawa, pamiętasz? xd). No i powiedziałam o co chodzi (z trudem) i weszłam na facebook'a. Próbowałam z nim porozmawiać, ale nie mogłam. I teraz jest tak ja jest... z trudem słucham reggae, bo wszystkie moje ulubione piosenki kojarzą mi się właśnie z nim... 

     No dobra... wpadnę jeszcze późniejszym wieczorem. Nadal kminię, jak zrobić tak, żeby Anonimy mogły komentować. No, a teraz ja spadam żuczki :)

Zapomniana




4 lutego 2013

     Nie no! Zabijcie mnie! ;'( Ten dzień już zaczął się okropnie. Dostałam sms'a a nawet dwa. Mówię ,,Fajnie, może ktoś o mnie pomyślał", ale wiecie co to były za sms'y? Od Marley'a... ,,Dzień dobry kochanie. Śpisz? ;***" a kolejny... ,,Srr... nie do Ciebie xD" Oczywiście zaczęłam płakać.Ale tak się wściekłam, że wstałam z łóżka (a właściwie wypadłam z niego) jak opętana i poszłam na dół napić się wody. 
     Wiecie co jest najlepsze, że potem pisał jak gdyby nigdy nic. I ja mam po prostu dość... Czy zawsze musi tak być? Że jak już jestem choć trochę szczęśliwa, jakaś Ruda odbiera mi moje szczęście? ;'(
     Jak się zaczęło z Marley'em? Pięknie... ;'( I było do ferii... nie wiem czy chce mi się teraz o tym pisać. Chyba nie. Więc może opowiem o koncercie. 
     Nie pamiętam o której przyjechaliśmy. Chyba o 17. No i weszłam na salę, nic ani nikt mi się w oczy nie rzucił, usiadłam z rodzicami gdzieś z przodu i zobaczyłam... najpierw chłopaka, który siedział rząd przede mną, uśmiechał się i widziałam go z profilu *.* ładny byył... potem, patrzę na ekipę Dobromira (Dobromir Makowski- to na jego koncercie byliśmy) i siedzą trzej chłopacy. Dwóch w czapkach. Takich, które kocham XD No i jeden był troszkę niższy ode mnie, albo równy ze mną, a drugi był... przeciętny xD
     Po koncercie (było super! Potem dodam jeden filmik Dobromira) przy lukałam tego ładnego. Ładny ^ ^ xd No i tak patrzę... pacza na mnie O.O Dzwonię do Kawy! No i tam gadałyśmy trochę i jak się rozłączyłyśmy to akurat tak się składało, że on i jego kolega wychodzili. Słyszę coś takiego.
- No idź!
-Nie, no co ty, nie jestem godny- koleś w śmiech, a ten ładny taki uśmiech do mnie... *.* xd
     Wróciłam do takiej jakby sali bankietowej. Widzę, jak wychodzi na chwilę Dobromir i ta jego ekipa. I ten przeciętny do mnie woła ,,A ty tyle nie dzwoń!" i się uśmiechnął, a ja taki wyszczerz xD Łoo... jaki fajny xd
     A potem stoję w wejściu i patrzę jak sobie robią fotki i w ogóle taka brecha była XD I wychodzi ten mały w czapce. Tak na mnie patrzy. Taki sweeeet uśmiech i oczy takie, że ahhhh *o* Jeny... dlaczego nawet nie wiem jak mają na imię... :( Ale się dowiem ;> XD
     A to jeden z filmików na yt Dobromira :)



     Za tydzień w tym samym miejscu jest wyświetlany film, więc może ten ładny się pojawi :D xd chora ja...
     Właśnie... muszę w tym tygodniu jechać po sukienkę. Wiecie... nie jest pewne, czy bal się odbędzie, ale sukienkę tak czy inaczej chcę mieć :D xd Dla samego miecia, nie? ;p

     Kolejny temat... Walentynki... OMG! Nie lubię... Nigdy nie mam ich z kim obchodzić ;/ Głupie święto. Niby święto zakochanych, ale tych SZCZĘŚLIWIE zakochanych... a gdzie święto złamanych serc? :(
     Kolejne... mam bloga z opowiadaniami. Mój kolega kręci serial z simsów xd ale baardzo fany. Na jego podstawie powstaje nowa seria moich opowiadań. ,,Odnaleźć Charlotte" baardzo proszę o łapki w górę na jego kanale na YT :) A to zwiastun jego serialu :)


     To tyle będzie tego szaleństwa na dzisiaj xD Idę jeść Kisiel frugo *.* Miłego dnia ;p 

Zapomniana


   





niedziela, 3 lutego 2013

3 lutego 2012- wieczór


     Siema. Nie wierzę. Dałam link do bloga Poecie... :O Ale chyba tego nie pożałuję ;p Oby... Nie no Poecie to ja ufam :) Chyba bardziej niż sobie czasami. Czy wspominałam, że jego też na oczy nie widziałam? xd No właśnie. Wgl... nikogo z tej paczki nie znam. Ale czy to ważne... Ahh... chore mam to życie. 
     Jak to się zaczęło? No to był luty. Chyba bardziej środek. Łoo czyli niedługo rocznica :D xd (chora ja). No i do Kawy od wakacji odezwał się Nieobliczalny. Tak się składało, że gadałam z nią przez telefon. Bekę miałyśmy i wgl. i pomyślałam, że fajnie by było z nim osobiście po pisać. Nieobliczalny się zgodził. Kawa (niechętnie) dała mi jego numer... ostrzegając. Nie przejęłam się. Zaczęłam pisać z Nieobliczalnym. 
     Nieobliczalny... prawdę mówiąc był babiarzem. Był! Podkreślam. Dziewczyn nie potrafił zliczyć, a jedyna, na której bardzo mu zależało- była Malina. Co tu o nim powiedzieć? Umysł ścisły. I to bardzo. Matematyka- jego żywiołem. To dlatego jest Nieobliczalny. No... lubi grać w piłkę i gra na perkusji. Cholernie... ładny xd Na początku podobał mi się tylko. Tak jak wielu innych chłopaków. 
     Ale po jakimś czasie... zaczęliśmy pisać ze sobą... tak otwarcie. Już wcześniej mi się to zdarzało, ale zazwyczaj to ja słuchałam. Tym razem mówiłam o sobie. To było dziwne. No i... zaczęło się. Gdy robił się dostępny- cieszyłam się jak dziecko. Po prostu. Zawsze miałam nadzieję, że gdy już odejdę od komputera będę uśmiechnięta, radosna i tak dalej. Zazwyczaj tak było. Pewnego jednak dnia... otrzymałam cudowną wiadomość. Nieobliczalny jest z Maliną. Udawałam, że się cieszę. A potem płakałam. Nie wiem co się ze mną działo. Nie płakałam. Ja? I płacz?! Teraz to połączenie to właściwie rutyna, ale idźmy dalej. 
     Tak było parę razy. Zrywali, byli ze sobą, zrywali i tak dalej. Ja przez ten cały czas naprawdę starałam się nie zakochać. Nie mogłam. To po prostu nie był mój wybór. Wkrótce się jednak zorientował (w czerwcu). Konkretnie... poniedziałek 18 czerwca 2012 roku. Godziny nie będę pisała. No i napisał, że wiem, że on kocha kogoś innego, więc DLA MOJEGO dobra musimy na razie zerwać kontakt. Ale decyzja należy do mnie. Moje oczy... do niczego w tamtym momencie się nie nadawały. Bo łzy je przeszkliły. On podjął decyzję- zerwaliśmy kontakt. 
*tu można puścić marsz żałobny xd* 
     I tak wiedziałam co u niego się dzieje. Przecież miałam kontakt z Poetą i Maliną. Swoją drogą lubiłam i lubię Malinę. Jest spoko. Tylko czasem jej nie ogarniam...No i tak mijały dni, tygodnie. Nieobliczalny wyjechał na obóz piłkarski do Barcelony, a ja do moich dziadków- na Ukrainę. Cały ten czas rozkminiałam co i jak, ale oczywiście nic nie mogłam sobie poukładać.
     Przecież jeny! Nie znałam tego chłopaka! Nie widziałam go na oczy! TO CZEMU TAK CHOLERNIE BOLAŁO...?  Kawa ostrzegała ,,będziesz przez niego płakać". Nie obchodziło mnie to wtedy. 
     Przyszły jego urodziny. To był lipiec. Nie będę podawała dnia. Pomyślałam, że można napisać mu życzenia. Długo myślałam co napisać, ale ostatecznie wyszło coś bardzo.... smętnego -.- 
     Wracam do Polski. O 5 rano już jestem w domu. Oczywiście nie zamierzałam iść spać tylko od razu spotkać się z Kawą. Przyszła do mnie ok. 11, 12. Nie pamiętam. Poszłyśmy do mojego pokoju. Gadałyśmy tak ogólnie. Nigdy nie zapomnę tej rozmowy... Kawa położyła głowę na moim biurku i zaczęła bełkotać. 
- Zapomniana... mamy zaproszenie. 
- Jakie zaproszenie?- spojrzałam na nią zdziwiona. 
- Na urodziny- wyprostowała się i mam wrażenie, że chciała uciec wzrokiem. 
- Koga??!!- domyślałam się, ale nie chciało mi to przejść przez gardło. 
- No kogo?!
- Noooo!!!
- Nieobli.....
- Kogo??!!??!!- chciałam, żeby to po prostu powiedziała.
- Nieobliczalnego!
- No to chyba TY nie MY.
- My. 
     Okazało się, że zaproszenie miałyśmy już z tydzień albo i więcej, ale DLA MOJEGO dobra (nienawidzę tych słów) nie chciała mi tego w ogóle mówić. No ale mnie to nie obchodziło. Jeżeli on mnie zaprosi, może się zastanowię, ale tak to nie było nawet opcji, żebym o tym myślała. 
     Kawa poszła sobie do domu, a ja w końcu mogłam spokojnie usiąść do komputera. Włączyłam go, otworzyłam facebook'a i gg. Posiedziałam z 15 minut i zobaczyłam... ,,Nieobliczalny jest dostępny". Co mogłam zrobić? Wpadłam w panikę! I nagle... ,,WIADOMOŚĆ od Nieobliczalny" podziękował za życzenia. Uff... ale! Łooo! Zaproszenie :O O.O No i tak sobie pisaliśmy.
     Jak można się domyślać- było sztywno. Bardzo. Za każdym razem, jak się pojawiał serce mi stawało, a gdy widziałam, że mam wiadomość zaczynało bić tak szybko, że nie byłam w stanie chwycić myszki i kliknąć w odpowiednim miejscu. Chora to jest choroba... zakochanie, blee. 
     No i nie było żadnej imprezy potem i wgl. Gdy wyjechałam nad morze jakoś ze sobą nie pisaliśmy, aż któregoś dnia udało nam się złapać. Pierwszy raz od tak długiego czasu rozmawialiśmy... jak dawniej. Bez żadnej blokady, bariery. Zasnęłam spokojnie. 
     Ekipa od Nieobliczalnego jedzie na obóz. Tylko Poeta niestety biedaczek nie załapał się. Był na obozie w górach. Szok. No i nie pisaliśmy w tym czasie, bo jak? Nadal byłam nad morzem, ale już sama, bo wcześniej była Kawa ze mną. Kilka dni spędziłyśmy tylko we dwie. Fajnie było... *.* ;') aż się łezka w oku kręci xd No i jak już wyjechała to miałam taką dziwną noc. Przez jakiś czas nie mogłam zasnąć, nie mogłam znaleźć miejsca. Dręczyły mnie złe przeczucia. To może wydawać się chore (i jest), ale miałam rację.
     Następnego dnia pojechałam z rodzicami na plażę. Położyłam się z książką i rozkoszowałam spokojem. Dostałam sms'a od Kawy ,,Nieobliczalny miał wypadek, ale spoko. Już jest ok" Wytrzeszczyłam oczy. Co się stało?! Natychmiast zadzwoniłam do Kawy. Wybierałam numer ze łzami w oczach. Cholera! Bądź twarda! 
     Okazało się, że potrącił go samochód. Podobno miał dużo szczęścia. A jak pod niego trafił? To już zupełnie inna historia. 
     No i od tamtej pory było fajnie. Nadal zrywali, schodzili się i zrywali. Kolejnym przełomowym elementem była ,,wyprowadzka" Nieobliczalnego do stolicy. Jak się potem okazało- postanowili, że dopiero w sierpniu się przeniosą. No i Malina zerwała (chyba na dobre) z Nieobliczalnym. Teraz ma nowego chłopaka. 
     Zbliża się bal. Choinka- bal. Coś w tym rodzaju. Nieobliczalny nie ma z kim iść. Co robi? Zaprasza pierwszą lepszą osobę XD mnie. Możecie wyobrazić sobie moją reakcję. Z jednej strony cholernie się cieszę, a z drugiej jestem tak przestraszona, że nie wiem co robić! 
     Zgodziłam się. Teraz szukam sukienki XD do zo ba w galerii albo w pon, albo wt, albo kiedy idziej XD 
     O koncercie opowiem potem. :) Dobranoc
Zapomniana



3 lutego 2013

     To mój drugi pamiętnik internetowy. Pierwszy musiałam zabezpieczyć hasłem, ponieważ Nieobliczalny mógł zobaczyć, co ja tam wypisuję. O właśnie! Przedstawię Wam bohaterów tego dziwnego świata Zapomnianej- czyli mnie. 
1. Kawa- moja najlepsza przyjaciółka. Jest rodziną Nieobliczalnego.
2. Nieobliczalny- chłopak, którego nie widziałam na oczy, choć mieszka ode mnie góra 20 km i, w którym jestem zakochana.
  • Poeta xd- przyjaciel mój i Nieobliczalnego. Coś tam chyba czuje do Kawy ;p 
  • Anonim- nie mam z nim kontaktu, ale będę o nim wspominała. Przyjaciel Nieobliczalnego. Zakochał się w Kawie! (a kto nie? xd)
  • Malina (nie wiem czemu xd)- była dziewczyna a obecna przyjaciółka Nieobliczalnego. Mam z nią niezły kontakt. 
  • Happy- przyjaciółka ooo tej trójcy na górze xd Nie znam jej, ale wspomnę pewnie nie raz.
3. Marley- chłopak, który złamał mi serce, ale nadal go kocham. Mogłabym oddać za niego życie. Bez kitu. 
  • Ruda- obecna dziewczyna Marley'a.
4. Kaleb- (nie pytajcie) xd mój zwariowany przyjaciel. 
5. Kimiko- moje internetowe słońce pewnie będzie tu wpadać ;p ;) 
     No i moją dziwaczną historię zacznę, gdy wrócę z koncertu, o którym opowiem może później. A teraz... hmm. Może coś o mnie? 
     Mam 15 lat. Bloguję od około roku. Kocham pisać opowiadania, czytać, trochę tańczyć i śpiewać, fotografować i słuchać muzyki. Nie ważne jakiej. Byle nie disco polo -,- xd Heemmm... Moje oceny w szkole nikogo nie zadowalają (nawet mnie). Mam kompleks niższości i często miewam doły (co pewnie zauważycie). Nienawidzę patrzeć w lustro i kocham moje oczy xD :D 
          Wiecie czego słucham? Wszystkiego XD no aktualnie zainteresował mnie K-POP. Nie mam chyba ulubionego zespołu, ale zdecydowanie najbardziej podoba mi się Taemin i G- Dragon ;p Oto oni:
TaeMin

G-Dragon

     Lubię też Dubstep i Reggae. Ale to pewnie bardziej znane ;p ;) Co tam jeszcze... 
     JUSTIN BIEBER W POLSCE!!! Wszystkie faki JB ogarnęła euforia z powodu zbliżającego się koncertu w Łodzi ;) Ktoś się wybiera? Ja nie. Jestem "bezkasna" xD 
     A ja już muszę pędzić. Miło było i do przeczytania ;) 

Zapomniana