środa, 22 maja 2013

22 maja 2013

     Wiecie co? No ja też nie wiem. W zasadzie mało się zmieniło. W zasadzie wszystko się zmienia. W zasadzie nie wiem czemu piszę. Może potrzebuję wyrzucić z siebie to, co od jakiegoś czasu mnie męczy? Tylko, że to będą same powtórki. Warto marnować tu miejsce?
     To może zacznę się żalić. Samotność to choroba psychiczna. Czasem otoczony ludźmi jesteś samotny. Jednak to, że masz takie poczucie, nie znaczy że tak jest. Są osoby, którym na Tobie zależy, wiesz? A uświadomił mi to Cynamon. On i jego genialne myśli. Tylko, że to było jakiś czas temu. Powiedział, że chciałby przyjść do mnie, przytulić i powiedzieć ten oklepany tekst "wszystko będzie dobrze", ale nie może. I nie dlatego, że mieszkamy od siebie parenaście kilometrów (też między innymi), ale po prostu nie może. Wiem to i właśnie ta świadomość najbardziej boli. 
     Nie zawsze bliskość mentalna może zastąpić fizyczną. Czasem po prostu potrzebuję wtulić się w czyjeś ramiona i płakać. Tylko, że nikt nie jest w stanie być przy mnie. Nie wiem o czym to świadczy. O tym, że jestem nie do zniesienia? Jak dla mnie to jedyny i prawdziwy powód.
     Ostatnio zdałam sobie sprawę, jak bardzo przeszłość jest w stanie wpłynąć na dalsze relacje międzyludzkie. Matko... Jak naukowo :O Ale do rzeczy. Chodzi o to, że nie każdy potrafi zapomnieć. Nawet małą głupotę. Może nie będę przedstawiała konkretnego powodu takiego mojego przemyślenia, ale to wydarzenie nie było miłe...
     To może skończę na tym i nie będe już myślała, tylko po prostu... podziękuję. Na to nigdy nie brakie miejsca. Z całego serducha dziękuję Emotowi <3 Kocham Cię i wiesz o tym :) Ostatnio bardzo pomogłeś mi i nadal pomagasz- po prostu będąc. Dziękuję, że zawsze mogę na Ciebie liczyć, mimo, że mieszkasz tak daleko ode mnie. Dziekuję, że zawsze odpisujesz, dajesz rady i wytrzymujesz z tak upierdliwym człowiekiem jak ja. No i chyba starasz się podniesć moją samoocenę, ale nijak to na razie wychodzi xd ;*
     Wiecie, ostatnio z Emotem się zbliżyliśmy. Możemy na siebie liczyć i jedyne czego żałuję, to to, że jest tak daleko ode mnie fizycznie. Nie mogę go pocieszać przytulając, że nie mogę płakać w jego ramię, gdy na prawdę tego potrzebuję. Mimo to bardzo cieszę się, że jest.
     Chyba skończę tyn wpis, mam mętlik w głowie. Dobranoc Wam.

Zapomniana
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz