czwartek, 30 maja 2013

30 maja 2013

     Dziś świeci słońce. Jak można się domyślić- nie jestem zadowolona. Wczoraj znów złapałam jakiegoś dołka. Kelly Kelly potrafi wyzwolić we mnie prawie wszystkie emocje. Ja nie wiem czy dałabym radę psychicznie być w szkole Cynamona. Coś wątpię. Tak czy inaczej Cynamon i Malina żyją jak w filmie. 
     Wczoraj KK (oo skrót pisze się szybciej) opowiadała mi, jak była u Maliny 2 godziny i ta z kolei opowiadała jej, jak kiedyś tam, w sumie całkiem niedawno, jak spotkała się z Cynamonem, żeby pogadać o jej byłym chłopaku (wtedy przyszłym lub obecnym) i Cynamon powiedział, że jeżeli ona będzie szczęśliwa, to daje tak jakby błogosławieństwo i że i tak zawsze będzie ją kochał. Czy coś w tym stylu. No i już mieli się rozstawać, Malina poszła w jedną stronę, Cynamon w drugą i w pewnym momencie się odwrócili, podeszli do siebie (bądź podbiegli) i pocałowali się. Tak. To film. Który ja oglądam i spisuję. Przywiązałam się do bohaterów.
     Właściwie uzależniłam się od ego filmu. Ale to był mój wybór. Ja włączyłam ten film. No może nie. Ale ja postanowiłam, że chcę go oglądać. Dlaczego mówię tak materialnie? Przecież kocham Cynamona. Może tak po prostu łatwiej mi pisać? 


     Takie życie. Prawda boli. A paradoks płaczu polega na tym, że najczęściej jedyną osobą, która może nam pomóc, jest ta, przez którą płaczemy... F*ck logic.  
     Dziś może posprzątam w pokoju. Yhym- jak zawsze. No i może zdjęcia? Gdyby padało zrobiłabym sesję płakaną, ale świeci słońce... Głupie słońce. Tak więc miłego dnia. 
Zapomniana


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz