Jestem jakaś wybrakowana, coś ze mną jest nie tak. Brak mi rozumu, czegoś, co trzymało by moje emocje na wodzy. Jestem do niczego. Ten dzień mógłby być moim ostatnim. Najgorszym. Nie mam siły nawet opisywać tego, co się dzieje. Nie mam siły... Jednak muszę się gdzieś wygadać, bo dostanę cholery.
Zaczęło się od sprzeczki z Kawą. Właściwie zaczęło się dużo wcześniej, gdy zaczęłam zauważać, że nie spotykamy się za często. Martwiło mnie to, bo ja jednak jestem człowiekiem, który czasem chce pogadać oko w oko, nie monitor w monitor czy ucho w ucho. Zaczęło mnie to drażnić, że Kawa nie miała dla mnie czasu. Ciągle coś stawało na drodze. No i w niedzielę moja mama i ciocia miały się spotkać. Pomyślałam, że to dobra okazja, żeby pobyć z Kawą. Jednak gdy zapytałam, czy mam przyjść powiedziała, że musi się uczyć. Wkurzyłam się, bo to zabrzmiało, jakby to była moja wina, że w niedziele musi się uczyć. Jakby to moja wina, że chcę przyjąć. Zdenerwowałam się. Cały wieczór miałam zwalony humor.
Dziś rano nie odpisała mi na sms'y. Miałyśmy iść razem do szkoły. Jak zawsze. Po drugim sms ie zrozumiałam, że nie idzie. Wkurzyłam się jeszcze bardziej. W szkole jednak nieźle mi odwalało, ale co się dziwić przy tych dziewczynach. Jednak gdy wyszłam z budy znów powróciła aura przygnębienia. Pojechałam do dentysty, potem do domu i pisałam z Kelly Kelly. U nich też zwalony dzień... Potem przeniosłam się do siostry z jeszcze gorszym humorem. Dalej pisałam z KK. Powiedziała mi, że jeszcze Kawy takiej bez życia to nie widziała. Wszystko moja wina. Nie powinnam się tak wkurzać. Powiedziała mi dodatkowo, że Kawa zemdlała dwa razy. Nie napisała do mnie. Gdyby nie Kelly nadal nic bym nie wiedziała. Nie mam pojęcia jak to odebrać. W pierwszym momencie po prostu zaczęłam ryczeć. Bo co innego mi zostało? Nic na koncie nie mam. Nie mam jak zadzwonić do Kawy, choć i tak pewnie by nie odebrała. Może napiszę potem z bramki, ale to jak zwolni się net. Teraz za wolno pracuje.
Dodatkowo moja ciocia o mało nie trafiła do szpitala, jutro sprawdzian z chemii decydujący o mojej ocenie na koniec, a ja nic nie umiem, jestem sama u siostry, bo poszła do znajomych i kompletnie nie wiem co mam robić.
Jestem okropna. Czuję do siebie w tym momencie wstręt. Przepraszam Emotek, ale tak jest. Nie obrażaj się.
Przepraszam Was wszystkich. Naprawdę.
Zapomniana
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz