Pozostawiona samej sobie, zastanawiam się czy to co robię, ma jakikolwiek sens. Codzienna rutyna zagościła na dobre. Ten sam, nudny schemat powtarzający się każdego poranka. Jedyne co się zmienia to pogoda i data,czego nawet nie odczuwam. Nie mam apetytu. Jem jakieś śmieci. Wczoraj znów chandra wróciła.
Emot świetnie się bawi pod namiotem. To dobrze, że przynajmniej przez tydzień może poczuć, że ma prawdziwe wakacje. Pojechał z kolegą. Na początku, oczywiście jak to ja, miałam do tego sceptyczne nastawienie, ale okazało się, że ten jego znajomy chce być księdzem. Amen. Piszemy codziennie, ale raczej o niczym. Chyba dziś wraca. Do tej pory się nie odezwał. Trochę smutno, ale co tam. Niech się wyszaleje. Tęsknię za nim...
Za to z Nim już dawno nie pisałam. Wiem, jest zajęty. Nie dziwię się. Ma tam w końcu Malinę i całą rodzinę, choć nie wiem, czy jego rodzice już nie wrócili. Kelly Kelly w zasadzie nie wiem kiedy ma u nich mieszkać tydzień. Zachwycona to nie jest, ale ja wiem, że będzie miała fajnie. Z chęcią bym tam pomieszkała tylko... gdybym była niewidzialna.
Na gochat jakiś koleś mnie prześladuje. Twierdzi, że mnie kocha. Już naprawdę mnie denerwuje, ale bardziej od niego to chyba te komentarze ze strony Kelly Kelly czy Kawy. Wiecznie mam jakieś problemy, nie? Przykro mi. Brat Niego się nie odzywa. Nie ważne. Marley też nie. Bez znaczenia. Kawa często przychodzi. To dobrze. Inaczej całkowicie bym sfiksowała.
Moje zmysły w wodzie są znacznie bardziej wyostrzone. Może to przez strach, ale słyszałam każdą kroplę, widziałam każdą ważkę, czułam każdą przepływającą rybę, każdy glon i muszelkę. Czułam zapach pobliskiej trawy. Zapach nieskazitelnej wody.
Chciałabym tam wrócić, ale źle się czuję, pogoda nie pozwala i samej nie chcę. Od dwóch dni źle się czuję. Tak po prostu. Nie umiem określić w jaki sposób. I fizyczny, i psychiczny. Jestem wewnętrznie zmęczona, co przechodzi na mój cały organizm. Nie chcę jeść. Nie mogę. Jedyne co jem to tosty i kisiele. Nie mam siły jeść obiadu- wmuszam go w siebie. Jednak nie mam odwagi tak po prostu włożyć palca w przełyk i zwymiotować, choć jest mi wtedy tak bardzo niedobrze. Skończymy to.
Obejrzałam wszystkie części Sagi Zmierzch... Nie wiem co się ze mną dzieje. Teraz zaczytam Step up, ale jakoś mi się nie chcę, za bardzo wgłębiłam się w te fantastyczne filmy. Mówiąc 'fantastyczne' mam na myśli tematykę a nie to, że są takie fajne, żeby nie było.
Obejrzałabym dramę. Nie wiem tylko jaką. Od początku zaczynać mi się moich ukochanych nie chce, ale nowych z moimi ulubionymi aktorami nie ma...
Idę się czegoś napić. Miłego dnia- chociaż Wam. Wkrótce się odezwę.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz