poniedziałek, 14 października 2013

14 października 2013

     Na szczęście niektórzy ten dzień spędzili w miłej atmosferze i dobrym towarzystwie. Po południu na krótko była u mnie Kawa. Emot cały dzień się nie odzywał, bo był z Gnijącym Panem Młodym (tak, to o Tobie). Wiem, że bardzo się cieszy, że może go widywać. Znów popadam w rozpacz, że ja tego nie mogę. Życie nie jest fair. Już zdążyłam się o tym przekonać. Ale chcę tylko, żeby Emot był szczęśliwy, lecz....
     Malina jest w śpiączce. Nie mogę uwierzyć, że praktycznie byłam przy niej, gdy to się stało. Mam poniekąd wyrzuty sumienia. Nie powiedziałam nic Jemu. Prosiła mnie o to. Nie powiem, ale on jest świadomy, że ja coś wiem. Pisałam dziś z Nim trochę. Znów serce przeszył ból zmieszany z radością. "Jestem Ci wdzięczy za te rozmowy, z natury nie lubię dzielić się takimi przemyśleniami, ale Ty masz zadziwiająco dobry wpływ na mnie. ;)" Znów to niechciane uczucie daje o sobie znać. Jestem gnijącą panną młodą, poświęcającą swoje szczęście dla najbliższych. Powinnam czuć się spełniona. 


     'Gnijąca Panna Młoda' jest jednym z najlepszych filmów, jakie oglądałam. A jeżeli chodzi o filmy jestem wymagającym krytykiem. Ona poruszyła mnie dogłębnie. Dziękuję Gnijącemu, że pokazał mi jej świat, bo jakby nie on, to nawet nie spojrzałabym na ten film, który jest warty mojego czasu. Oglądam go właśnie drugi raz. Jest boski.
     'Gnijąca Panna Młoda' opowiada o zamordowanej dziewczynie, która marzy o wyjściu za mąż. Gdy nadarza się taka okazja (a nadarzyła się bardzo nietypowo) zabiera swego wybranka do świata nieżywych. Tam, po wielu przeróżnych okolicznościach Viktor zgadza się umrzeć i (nie)żyć ze swoją Gnijącą Żoną już zawsze. Jednak gdy już miała zakończyć się przysięga, Emily przerwała ceremonię. Wiedziała, że jej ukochany nie byłby z nią szczęśliwy. Emily odeszła zamieniając się w tysiące motyli. Sądzę, że jeden z nich lata gdzieś nad moją głową i mówi, że moje serce dobrze zrobiło.



     Jutro szkoła. A ja nic nie umiem. Nic nie zrobiłam. To straszne. Przeraża mnie wizja jutrzejszego dnia. Wolałabym pójść do dentysty, sprzątnąć dom. Cokolwiek! Nienawidzę szkoły. Jestem aspołeczna. Dobrze mi z tym. Wolę moje łóżko. Po cholerę mi tłumy ludzi i ich sztuczne uśmiechy i spojrzenia? Po cholerę mi szczęście? Ważne, żeby moi bliscy byli szczęśliwi. Jestem ciekawa ile razy to zdanie padło już na tym blogu. Wydaje mi się, że całkiem sporo. 
     Jutro pewnie też dodam wpis. Ostatnio jest mi to potrzebne. Dziś czeka mnie krótka noc i prędki poranek. Pobudka o piątej. Słodkich snów moi mili.

Zapomniana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz