czwartek, 17 października 2013

17 października 2013

     Zaczęłam wczorajszy wpis, ale nie mogłam skończyć. Miałam zbyt poplątane myśli. Od początku dzień zapowiadał się naprawdę źle. Gdy wstałam okropnie się poczułam. Kręciło mi się w głowie, ale tak czy inaczej poszłam do szkoły. Już po pierwszej godzinie siedziałam skulona na świetlicy. Zadzwonili po moją mamę i o 9 byłam już w domu. Poszłam spać. Spałam do 13, ale gdy się obudziłam nadal czułam się źle. Jakoś przetrwałam do wieczora i zaczęłam pisać z Nim.
     Miałam zwalony humor i czepnęłam się jednego zdania 'Nawet tak nie pisz'. Chodziło o to, że ani razu się nie widzieliśmy. Odgrzebałam dawną sprawę i się zaczęło...
     Z kłótni na poczcie przeszliśmy na gg. Potem przeprosił  mnie i nazwał się egoistą (co po części jest prawdą) i powiedział, że miał do dupy dzień. Dlaczego, już nie będę mówiła. Poczułam się okropnie. Miał straszny dzień, a ja jeszcze go pogorszyłam. O mało znów nie doszło do sytuacji z czerwca 2012. Ale ja chciałam, żeby zostało tak, jak jest. 
     Zszedł z gg w nie najlepszym humorze. Jak zawsze w takich sytuacjach poszedł biegać i ćwiczyć na siłownię. A ja cały czas miałam nadzieję, że zadzwoni. Dlatego gdy moja komórka zaczęła grać jedną z piosenek Imagine Dragons moje serce zabiło mocniej. Spojrzałam na wyświetlacz.... To mama.
     Mimo zapewnień Gnijącemu Panu Młodemu (forma mi się zwaliła O.o) nie mogłam się nie martwić. Przepraszam Cię. Jednak sen przyszedł zaskakująco szybko.
      Wchodząc dziś na pocztę nie spodziewałam się żadnej wiadomości, a już szczególnie od Niego. Jednak się pomyliłam. Dwie wiadomości, z czego jedna to reklama. Otworzyłam maila o temacie 'Pytanie.' od Niego i przeczytałam krótką treść. Zapytał o mój numer telefonu i jak się czuję. Mimo, że nie rozpisał się, czuję w tej wiadomości suchość, której tak bardzo nienawidzę. 
     Czyżbyśmy musieli znów zaczynać od nowa?


     Właściwie to jestem nielegalnie na laptopie. Dlatego o moich chłopakach i dlaczego Malina, to Malina postaram się opowiedzieć wieczorem. Albo po prostu przenieście się do początkowych wpisów, ale kto by chciał je czytać.
     Idę rysować. Może pokażę co mi się udało, a może nie, bo się nie uda. Tak czy inaczej... Cichego dnia moi zapomniani. Już niedługo zima. I znów będzie pięknie. 

Zapomniana

1 komentarz: