piątek, 7 lutego 2014

7 luty 2014


     Dzień trzynasty. Wczoraj i przedwczoraj była w zasadzie przerwa. W zasadzie nie płakałam. Choć sytuacja była jak najbardziej sprzyjająca. Nie płakałam chyba dzięki Niemu i Gnijącemu. Ale... (...).
     Pisałam wczoraj i dzisiaj z Nim. Po ostatnich... incydentach? Chyba się poprawia, ale nadal boję się co będzie. Czuję się winna z różnych powodów i obwiniam się za parę spraw. Boję się o tą przyjaźń (bo cokolwiek by nie mówił, to nie można tego, co jest pomiędzy nami, nazwać inaczej niż 'przyjaźń'). Jest mi bardzo potrzebny, mimo, że chyba ma wrażenie, że tak nie jest. A to nie prawda. 

"Wolę pisać z Tobą, niż z Twoją maską."

     Przepraszam, że czasem ją zakładam. Że udaję. Ale nie chcę, żebyś przeze mnie był smutny. Wolę cierpieć w ukryciu.


     Dziś znów pisaliśmy. Cieszę się, że coraz częściej. Nie zakładam przy Nim maski. On sprawia, że nie muszę tego robić. Ale jak zawsze kiedyś musi iść. I po jakimś czasie emocje opadają. Ale mam Gnijącego.


     Gnijący się przeziębił. Śpi i czyta. Chyba próbuje odseparować się od tego, co może zmuszać go do myślenia. Sama bym chciała, ale boję się, że gdy to zrobię on będzie mnie potrzebował, a nie będzie mógł się ze mną skontaktować. Siedzę więc i myślę nad tym co robi, którą stronę książki czyta. 
     Chciałabym, żeby przyjechał. Dlaczego musi być aż tak daleko? 



Płaczę
jem
tyję


Nie płaczę
nie jem
chudnę




     Taka dosyć ciekawa wymiana jak na moje oko. 2 dni nie jadłam. Kości biodrowe mi wystają. Brzuch płaski. Ale zjadłam dziś michę bitej śmietany. Płakałam. Śmieszne troszkę.


     Chyba pójdę na Walentynki do szkoły. Ale tylko na godzinę, żeby zrobić zdjęcia. Potem jestem umówiona z Gnijącym. Ciekawe czy będziemy płakać. Mam nadzieję, że nie. Postaram się jak najmocniej, żeby ten dzień nie był dla niego męką. 
     Od wczoraj rozmawiam z... zmieńmy Legionistę na... A. Tak chyba będzie najprościej. Przed wczoraj przywitał się ze mną i spojrzał tak, jakby coś piło go w serce. Oczy mówiły 'Proszę, porozmawiajmy'. Choćbym nie wiem jak chciała, nie wytrzymałam i zapytałam w sms ie co się stało. Powiedział, że pogadamy na przerwie. 
     Jego rodzina ma problemy zdrowotne, z Tamtą miał sprzeczkę i dziś wysłał jej CHOLERNIE DŁUGĄ wiadomość, która zajmuje całą kartkę A4 czcionką 11! Chce o niej zapomnieć. To jej w skrócie powiedział.

" (...)A Ty zrezygnowałaś z czegoś dla naszego związku?
(...) Mogę Ci powiedzieć, że ja zrezygnowałem z paru rzeczy,
zrezygnowałem z przyjaźni z Zapomnianą,
żebyś nie czuła się zazdrosna,
zrezygnowałem z połowy wakacji, które mogłem spędzić z mamą (...)"

      Staram się go wspierać, co nie do końca podoba się Gnijącemu i Jemu chyba też.
     Ale ja nie umiem inaczej. Może jestem naiwna i tępa, ale... Mimo tego co mi zrobił, nadal jest dla mnie ważny. Może powinnam pomagać mu ale na sucho. Bez jakiegokolwiek zaangażowania emocjonalnego? Ale jestem Zapomniana. Nie umiem. 


     Przygnębienie wraca. Tęsknię. Ostatnio mam niezmierną potrzebę przytulenia się do Gnijącego. Uśmiecham się widząc jego uśmiech, płaczę widząc jego łzy. Kocham go.



"- Yyyyy :c Czemu nie mam chłopaka do całowania?
- Bo mieszkam za daleko? :c"

JUST FRIENDS xd


     Jutro mijają dwa tygodnie. Czy to trochę nie śmieszne? Może smutne? Może powinnam coś ze sobą zrobić? Mam słabość. Wiem, że mam. Gigantyczną. 'A' mi dziś ją wytknął dumny z siebie, że to rozkminił. Internet. Bez internetu trzy dni dałabym radę przeżyć. Ale nie bez Gnijącego. Nie bez Niego. Bo niestety są ze mną tylko w ten sposób i mentalnie.
     Kończę na dziś. Pewnie coś przeoczyłam , ale nie ważne. Postaram się pisać częściej. Dobranoc kochani i miłego, spokojnego weekendu Wam życzę. Do przeczytania. 

Zapomniana
PS: Jasne, że przeoczyłam, ale o tym jutro.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz