piątek, 20 grudnia 2013

Christmas Week #5- 20 grudnia 2013

     Noooo dzisiejszy dzień był dosyć ciekawy. Zaczynając od tego, że w miarę dobrze wyglądałam kończąc na rozmowie z Nim. W między czasie trochę działo się na wigilii szkolnej. Nie sądziłam, że to napiszę, ale podoba mi się Legionista. Kawa to przewidziała. Trudno przejdzie mi. Był w końcu podpity i raczej nie wiedział co robi ani mówi. Może dlatego plótł takie farmazony? Fragment życzeń (trwały w oryginale 2 minuty xd):

Nie życzę ci urody, bo byś była Afrodytą- zaśmiał się i dotknął policzka- I życzę ci tej prawdziwej, pięknej, najlepszej miłości, bo jak nikt na nią zasługujesz. I dobrego serca, które już masz. I wszystkiego naj naj naj naj naj naj naj najlepszego, bo na najlepsze zasługujesz- przytulił mnie i pocałował w policzek
     Wcześniej katecheta zaczął wigilię, a że nie jestem katoliczką, poszłam do Legionisty troszkę na to nagadać, bo to nie jest szkoła katolicka. No i  podszedł do mnie i powiedział 'To teraz my'. Złożył ręce i zaczął się modlić. Zamknęłam oczy wsłuchując się w jego słowa. Nagle objął mnie. 'Dziękuję Ci za wszystkich poznanych przeze mnie ludzi. Dziękuję Ci za Zapomnianą. Za jej blond włosy. Za jej aparat(...)'. Uśmiechnęłam się. 
     Potem przyszła pora na dzielenie się opłatkiem. Poszłam do kilku osób i złożyłam życzenia. Potem spotkałam Legionistę no i wiemy co dalej. Potem poszłam złożyć życzenia Małej. Zobaczyła mnie, wytrzeszczyła oczy i zaciągnęła mnie w boczny korytarz. 'Nie uwierzysz! Legionista mnie pocałował!'. Opowiedziała cała historię. Potem poszłyśmy do łazienki i zobaczyłyśmy go ze zbolałą miną. Zrozumiałam, że jest pijany. Pierwsza myśl 'No nie'. Poprzedniego dnia zerwał ze swoją dziewczyną i pewnie teraz rozpaczał, że aż się upił. Zaciągnęłyśmy go do damskiej. Potwierdził, że pił, obmył twarz. 
- No nie jestem z Ciebie dumna...- powiedziałam.
- Ja też- Mała mnie poparła.
- Przepraszam...



     Tego dnia usłyszałam to słowo niezliczoną ilość. Oblał się wodą, Mała zaczęła go suszyć, dałam mu coś do picia. Usiadł na parapecie i otworzył okno. Do łazienki wpadły dziunie z drugiej klasy. Wszystkie się śliniły na jego widok. Odsunęłam się na bezpieczną odległość i obserwowałam. Jak on mógł oddychać bez miejsca na rozprostowanie dłoni? Tak go otoczyły. Potem dostał jakiejś fazy i było śmiechowo do czasu aż znów się źle poczuł. Gdzieś uciekł. Nie widziałam go chwilę i poszłam do mojej klasy po torbę. Był na korytarzu. Uśmiechnął się do mnie i poszedł. 'Przepraszam' znów powiedział. Zapewniłam go, że nie ma za co mnie przepraszać. Jednak on dalej swoje. Podszedł bliżej i objął mnie. Znów przeprosił. Przytulił mnie. Od dawna potrzebowałam przytulenia. W tamtej chwili on mi zapewnił bezpieczeństwo. Mimo, że był lekko wstawiony. Albo i bardzo wstawiony. Pocałował w policzek. Uśmiechnęłam się do niego.
- Naprawdę nie masz za co- spojrzałam na niego i z trudem odciągnęłam się od niego. Znów się uśmiechnął i weszłam do klasy.


     Potem się nie widzieliśmy. Poszłam do domu. Trochę ubolewałam, że się nawet z nim nie pożegnałam, ale potem pisaliśmy. 
     Czy wstawiony, otwarty Legionista jest lepszy od trzeźwego, sztywnego Legionisty? Nie sądzę. Tak czy inaczej mam mętlik w głowie. Przepraszam, ale chcę spać. Może inne wątki opowiem jutro. Męczący dzień. Dobranoc kochani. Ho ho ho. 

Zapomniana



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz