Hmm... dziś była przynajmniej jakaś odmiana. Mała wyrwała mnie z domu na spacer. Jak już załatwiła, co miała załatwić, poszłyśmy na stację. Tak, rzucać się pod pociąg xD Posiedziałyśmy, zjadłyśmy chleb (nie pytajcie, poważnie xd) i poszłyśmy dalej. Na tartanie nikogo nie było- nie dziwię się. Nie żeby było jakoś strasznie zimno. Nie na początku. A potem ręce nam skostniały. Godzinę przypominałyśmy sobie tekst piosenki xD
Z BUTA WJEŻDŻAM!
JEDNYM STRZAŁEM WYŁAMUJĘ ZAMEK, Z BUTA WJEŻDŻAM!
XD
Po prostu mistrzostwo xD Masakra. No, a potem wróciłam do domu i robię to co zawsze... :( W dodatku humor mi się popsuł, bo się okazało, że z tą galerią to jakiś nie wypał... w sensie. Kurcze! Nie jadę. Gdzieś to mam, i tyle! Serio! Jakbym jeszcze z Kawą pojechała to ok, ale tak to nie ma sensu, żadnej przyjemności.
Właśnie gadam z Maliną. Będą z Happy i Poetą w sobotę w galerii. Ciekawe, czy się Adele namyśli. Bo jeżeli tak, to może pojadę. A jak nie, to w sobotę. Yyyy! Nie wiem. Jeny... tylko się zamknąć w domu! Żreć i myśleć co by było gdyby.
Serio czasem mam dość. Ogólnie. Nie mam siły. Z każdym dniem jest coraz mniej czynników, które sprawiają, że wstaję z łóżka. Czasem po prostu nie ma sensu wstawać.... Gdybym miała laptop z netem to serio zaległabym w moim pokoju.
Co robić? Jeść? To nie ma sensu? Chodzić na spacery? Za dużo bym myślała. Nauka??!! Ha ha. Dobre sobie. Tak naprawdę, to nie wiem czemu jeszcze jestem? Ci ludzie, którzy oczekują ode mnie pomocy, znaleźli by ją u kogoś innego.
Mam pracę. Biografia Nieobliczalnego, charakterystyka Kawy i muszę dokończyć opowiadania z bloga. Nie wiem... nie wiem czy to ma sens. Szczerze mówiąc właśnie w tym momencie, jestem zapomnianym dzieckiem internetu, o którym nikt nie pamięta.
Oj muszę popisać z Emotowatym. On jest taki... emotowaty... hah. Ironia? Nie. Nie wiem czemu, ale go lubię. Nawet bardzo. A to człowiek, którego kiedyś nigdy w życiu bym nie trawiła. W sumie... nadal nie trawię, ale nauczyłam się z tym żyć.
Co z Marley'em? Też bym chciała wiedzieć. Nie odzywa się do mnie. Spoko. Ja pierwsza do niego nie napiszę i nie zadzwonię. Módlcie się, żeby mi się udało. Nie, nie mam siły. Idę. Trzymajcie się ludki!
Zapomniana

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz