niedziela, 3 lutego 2013

3 lutego 2012- wieczór


     Siema. Nie wierzę. Dałam link do bloga Poecie... :O Ale chyba tego nie pożałuję ;p Oby... Nie no Poecie to ja ufam :) Chyba bardziej niż sobie czasami. Czy wspominałam, że jego też na oczy nie widziałam? xd No właśnie. Wgl... nikogo z tej paczki nie znam. Ale czy to ważne... Ahh... chore mam to życie. 
     Jak to się zaczęło? No to był luty. Chyba bardziej środek. Łoo czyli niedługo rocznica :D xd (chora ja). No i do Kawy od wakacji odezwał się Nieobliczalny. Tak się składało, że gadałam z nią przez telefon. Bekę miałyśmy i wgl. i pomyślałam, że fajnie by było z nim osobiście po pisać. Nieobliczalny się zgodził. Kawa (niechętnie) dała mi jego numer... ostrzegając. Nie przejęłam się. Zaczęłam pisać z Nieobliczalnym. 
     Nieobliczalny... prawdę mówiąc był babiarzem. Był! Podkreślam. Dziewczyn nie potrafił zliczyć, a jedyna, na której bardzo mu zależało- była Malina. Co tu o nim powiedzieć? Umysł ścisły. I to bardzo. Matematyka- jego żywiołem. To dlatego jest Nieobliczalny. No... lubi grać w piłkę i gra na perkusji. Cholernie... ładny xd Na początku podobał mi się tylko. Tak jak wielu innych chłopaków. 
     Ale po jakimś czasie... zaczęliśmy pisać ze sobą... tak otwarcie. Już wcześniej mi się to zdarzało, ale zazwyczaj to ja słuchałam. Tym razem mówiłam o sobie. To było dziwne. No i... zaczęło się. Gdy robił się dostępny- cieszyłam się jak dziecko. Po prostu. Zawsze miałam nadzieję, że gdy już odejdę od komputera będę uśmiechnięta, radosna i tak dalej. Zazwyczaj tak było. Pewnego jednak dnia... otrzymałam cudowną wiadomość. Nieobliczalny jest z Maliną. Udawałam, że się cieszę. A potem płakałam. Nie wiem co się ze mną działo. Nie płakałam. Ja? I płacz?! Teraz to połączenie to właściwie rutyna, ale idźmy dalej. 
     Tak było parę razy. Zrywali, byli ze sobą, zrywali i tak dalej. Ja przez ten cały czas naprawdę starałam się nie zakochać. Nie mogłam. To po prostu nie był mój wybór. Wkrótce się jednak zorientował (w czerwcu). Konkretnie... poniedziałek 18 czerwca 2012 roku. Godziny nie będę pisała. No i napisał, że wiem, że on kocha kogoś innego, więc DLA MOJEGO dobra musimy na razie zerwać kontakt. Ale decyzja należy do mnie. Moje oczy... do niczego w tamtym momencie się nie nadawały. Bo łzy je przeszkliły. On podjął decyzję- zerwaliśmy kontakt. 
*tu można puścić marsz żałobny xd* 
     I tak wiedziałam co u niego się dzieje. Przecież miałam kontakt z Poetą i Maliną. Swoją drogą lubiłam i lubię Malinę. Jest spoko. Tylko czasem jej nie ogarniam...No i tak mijały dni, tygodnie. Nieobliczalny wyjechał na obóz piłkarski do Barcelony, a ja do moich dziadków- na Ukrainę. Cały ten czas rozkminiałam co i jak, ale oczywiście nic nie mogłam sobie poukładać.
     Przecież jeny! Nie znałam tego chłopaka! Nie widziałam go na oczy! TO CZEMU TAK CHOLERNIE BOLAŁO...?  Kawa ostrzegała ,,będziesz przez niego płakać". Nie obchodziło mnie to wtedy. 
     Przyszły jego urodziny. To był lipiec. Nie będę podawała dnia. Pomyślałam, że można napisać mu życzenia. Długo myślałam co napisać, ale ostatecznie wyszło coś bardzo.... smętnego -.- 
     Wracam do Polski. O 5 rano już jestem w domu. Oczywiście nie zamierzałam iść spać tylko od razu spotkać się z Kawą. Przyszła do mnie ok. 11, 12. Nie pamiętam. Poszłyśmy do mojego pokoju. Gadałyśmy tak ogólnie. Nigdy nie zapomnę tej rozmowy... Kawa położyła głowę na moim biurku i zaczęła bełkotać. 
- Zapomniana... mamy zaproszenie. 
- Jakie zaproszenie?- spojrzałam na nią zdziwiona. 
- Na urodziny- wyprostowała się i mam wrażenie, że chciała uciec wzrokiem. 
- Koga??!!- domyślałam się, ale nie chciało mi to przejść przez gardło. 
- No kogo?!
- Noooo!!!
- Nieobli.....
- Kogo??!!??!!- chciałam, żeby to po prostu powiedziała.
- Nieobliczalnego!
- No to chyba TY nie MY.
- My. 
     Okazało się, że zaproszenie miałyśmy już z tydzień albo i więcej, ale DLA MOJEGO dobra (nienawidzę tych słów) nie chciała mi tego w ogóle mówić. No ale mnie to nie obchodziło. Jeżeli on mnie zaprosi, może się zastanowię, ale tak to nie było nawet opcji, żebym o tym myślała. 
     Kawa poszła sobie do domu, a ja w końcu mogłam spokojnie usiąść do komputera. Włączyłam go, otworzyłam facebook'a i gg. Posiedziałam z 15 minut i zobaczyłam... ,,Nieobliczalny jest dostępny". Co mogłam zrobić? Wpadłam w panikę! I nagle... ,,WIADOMOŚĆ od Nieobliczalny" podziękował za życzenia. Uff... ale! Łooo! Zaproszenie :O O.O No i tak sobie pisaliśmy.
     Jak można się domyślać- było sztywno. Bardzo. Za każdym razem, jak się pojawiał serce mi stawało, a gdy widziałam, że mam wiadomość zaczynało bić tak szybko, że nie byłam w stanie chwycić myszki i kliknąć w odpowiednim miejscu. Chora to jest choroba... zakochanie, blee. 
     No i nie było żadnej imprezy potem i wgl. Gdy wyjechałam nad morze jakoś ze sobą nie pisaliśmy, aż któregoś dnia udało nam się złapać. Pierwszy raz od tak długiego czasu rozmawialiśmy... jak dawniej. Bez żadnej blokady, bariery. Zasnęłam spokojnie. 
     Ekipa od Nieobliczalnego jedzie na obóz. Tylko Poeta niestety biedaczek nie załapał się. Był na obozie w górach. Szok. No i nie pisaliśmy w tym czasie, bo jak? Nadal byłam nad morzem, ale już sama, bo wcześniej była Kawa ze mną. Kilka dni spędziłyśmy tylko we dwie. Fajnie było... *.* ;') aż się łezka w oku kręci xd No i jak już wyjechała to miałam taką dziwną noc. Przez jakiś czas nie mogłam zasnąć, nie mogłam znaleźć miejsca. Dręczyły mnie złe przeczucia. To może wydawać się chore (i jest), ale miałam rację.
     Następnego dnia pojechałam z rodzicami na plażę. Położyłam się z książką i rozkoszowałam spokojem. Dostałam sms'a od Kawy ,,Nieobliczalny miał wypadek, ale spoko. Już jest ok" Wytrzeszczyłam oczy. Co się stało?! Natychmiast zadzwoniłam do Kawy. Wybierałam numer ze łzami w oczach. Cholera! Bądź twarda! 
     Okazało się, że potrącił go samochód. Podobno miał dużo szczęścia. A jak pod niego trafił? To już zupełnie inna historia. 
     No i od tamtej pory było fajnie. Nadal zrywali, schodzili się i zrywali. Kolejnym przełomowym elementem była ,,wyprowadzka" Nieobliczalnego do stolicy. Jak się potem okazało- postanowili, że dopiero w sierpniu się przeniosą. No i Malina zerwała (chyba na dobre) z Nieobliczalnym. Teraz ma nowego chłopaka. 
     Zbliża się bal. Choinka- bal. Coś w tym rodzaju. Nieobliczalny nie ma z kim iść. Co robi? Zaprasza pierwszą lepszą osobę XD mnie. Możecie wyobrazić sobie moją reakcję. Z jednej strony cholernie się cieszę, a z drugiej jestem tak przestraszona, że nie wiem co robić! 
     Zgodziłam się. Teraz szukam sukienki XD do zo ba w galerii albo w pon, albo wt, albo kiedy idziej XD 
     O koncercie opowiem potem. :) Dobranoc
Zapomniana



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz