Ciągle rozdrapuję rany... może nie ja sama, co wszystko dookoła. Nie umiem zapomnieć. Nie umiem się pozbierać. Po prostu nie potrafię. Już męczę tym znajomych i przyjaciół, ale nie mogę się otworzyć, powiedzieć, co mi właściwie jest...
"On od początku z ciemniał"
Wystarczyło, żebym znów zaczęła się obwiniać, bo to moja wina, że go teraz przy mnie nie ma. Byłam naiwna. Niepotrzebnie zaczynałam tą znajomość. Jeden... głupi taniec. Jedno spojrzenie. Jeden sms. I leżę. I nie mogę żyć jak dawniej.
"Miłość jest zwodniczą suką, która bezpowrotnie zniszczyła mi duszę"
Cytat Emotka, a taki prawdziwy, że musiałam wkleić. I nie mam ochoty żyć. Teraz zaczną się pytania: "Ale co się stało?". A ja znów nic nie odpowiem. Nie pytajcie, proszę... Po prostu te rany nadal są świeże i ja nie potrafię ich zagoić... To za długi proces. A ja nie umiem. Nie umiem się pogodzić z tym, że dałam się okłamać, że byłam taka naiwna i głupia! I teraz przez to cierpię...
Zapomniana



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz