Chyba w końcu nadchodzi wiosna. Słońce nie chowa się tak często za chmurami, śnieg topnieje, a powietrze nie mrozi już każdego oddechu. Cieszę się. Będę mogła założyć trampki, full-cap i spacerować ze słuchawką w uszach (rozwaliłam kolejne słuchawki). Tak, jestem zdolna. Na prawdę chciałabym mieć jedne a dobre. Takie na zawsze...
Wracając do tematu... Tęsknię za wiosną, mimo, że w ciemności i zimnie było mi dobrze. Chcę po prostu gdzieś czasem wyjść, a jak jest zimno ciągle choruję. Nie mogę wychodzić. Ale na wiosnę może to się zmieni. Pomijam (jednak) fakt, że gdy stopnieje śnieg, jadę do Cynamona. Nie dość, że jadę, on chce zrobić sesję! Totalnie go powaliło, ale nieważne. Chcę mieć to za sobą.
Dużo piszę z Keli. Fajna jest. Gdyby jechała na Hel (i oczywiście gdyby mama się zgodziła) byłabym skłonna jechać. Jednak największym problemem jest pozwolenie rodziców i oczywiście kasa. No bo w nagrodę za oceny na pewno nie pojadę (jutro wywiadówka i nie będzie za ciekawie). Mam nadzieję, że nie będzie awantury... Może nie pójdzie?
Co u Cynamona i Maliny? Super. Od Keli wiem... no praktycznie wszystko. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, bo codziennie czytam o tym, że pocałował ją w szyję, grali w koszykówkę i to tak słodko wyglądało, zakładał jej naszyjnik i szeptał coś do ucha... I tak dalej. Fajnie o tym czytać, ale w pewnym momencie pewnie się skumuluje i będę miała zwalony humor przez jakiś czas. Na razie jest całkiem znośnie. Przez kilka dni było super. Ciągle wyszczerz na mordzie. To dzięki Cynamonowi, Keli i oczywiście Wujkowi M. Byliśmy ostatnio na spacerze.
W niedzielę byłam na spacerze z Kawą. Fajnie było. Jutro też idziemy. Potem spakowałam się i odprowadziła mnie do Honey, bo u niej miałam nocować. Pukam do drzwi balkonowych, po chwili mi otworzyła. Spała? Okazało się, że gorzej się czuje, ale jeszcze nie było źle. Położyła się na kanapie, a ja włączyłam sobie laptopa. Zasnęła. Spała... noo pięć godzin. A jak się obudziła nie mogła nic mówić. Masakra. Było koło dwudziestej drugiej, gdy przeniosłyśmy się do sypialni. Ona zasnęła, a ja jeszcze piałam z Wujkiem M.
Zaczęło się pisanie o tym, kto gdzie mieszka. Weszliśmy na Google maps i zaczęliśmy tak wyszukiwać. Najpierw moja szkoła i dom, potem inne obiekty w mojej beznadziejnej wsi, aż kazałam mu powiedzieć, gdzie on mieszka. Kazał mi znaleźć jakąś ulicę. Okej... Iii zaczęła się zabawa. Zaczął mącić, coś kręcić i zamiast od razu dać mi adres, bawił się w przewodnika, więc znalazłam jego dom po godzinie...
Potem "poszliśmy" na narodowy, pepsi arenę i inne takie obiekty. Potem zgubił się w Moskwie i na Syberii, aż wybrał się na Majorkę i jarał nią z pół godziny. A ile śmiechu było! Nagle zrobił oczy... "Jest już północ". Rzeczywiście! Szok! Ale jakoś nie chciało nam się spać. Pisaliśmy dalej.
Dostałam sms'a. Pewnie Kawa. Patrzę na wyświetlacz... Cynamon. Słodko. "Dobranoc ;* i mam nadzieję, że Cię nie przebudziłem xd". Zaczęłam się śmiać i odpisałam, że chodzę po mieście z Wujkiem M. No i zaczęło się, że powinnam się wyspać, jest nieodpowiedzialny, a Cynamon zazdrosny. Huehuehue. Nie wiem czemu. Potem napisałam ostateczne "Dobranoc" i dalej pisałam z Wujkiem M. Po jakimś czasie (w pół do drugiej) sms... Cynamon "Idź spać! xd". Okej. Byłam grzeczna i poszłam spać. O drugiej już chrapałam.
Proszę, proszę, prooooszę! Ja je tak bardzo chcę! Kto mi kupi, dostanie ode mnie... Nutellę. Oki? Noo to czekam. Tymczasem powiem Wam, że Kaleb się poznał z Cynamonem :O Coś czuję, że będę tego żałowała. Nie ważne. Znają się- spoko. Kaleb i tak właściwie nie wchodzi na gadu. Chyba idę. Mam sporo nauki, a prawda jest taka, że koniec roku się zbliża. Aż nie mogę uwierzyć w to, co piszę.
Zapomniana





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz