Ciężka noc. Jakaś taka... smutna i zimna. Rano bez problemu wstałam z łóżka i pojechałam do kościoła. Ale jakoś tak zaczęłam się źle czuć. Mam katar, boli mnie gardło, głowa zaraz eksploduje i paskudne dreszcze. Zimno mi. Ale tak nieprzyjemnie. Może będę chora? Oby.
We wtorek jest konkurs jakiejś tam piosenki i tak się złożyło, że mam śpiewać solówkę. Tylko problem w tym, że ja nie umiem śpiewać! I nie mogę występować publicznie. Mam straszny lęk przed takimi występami. Ale jak się teraz z tego wyplątać? Nie da się. Chyba, że chorobą... Wujek M. poradził mi zjedzenie surowego ziemniaka, albo wyżucie całej paczki Orbit. Zastanowię się nad tym poważnie, bo serio nie mam ani ochoty, ani siły śpiewać.
Tak sobie myślę... To wszystko na nic. Po co się starać, skoro kiedyś i tak się umrze i trafi do nieba lub piekła? Życie doczesne przeminie i wszystkie dobra, szczęścia po prostu znikną. Nie będą miały żadnego znaczenia.
Więc czemu tak troszczymy się o to, by być szczęśliwymi? Mieć wielkie domy, drogie samochody i idealną rodzinkę? Po co dostawać się na studia, mieć dobrą pracę i zarabiać kupę forsy? Przecież to nie ma żadnego znaczenia. A jednak do tego dążymy.
Brnąc po trupach dopadamy celu. Jak się czujemy? Spełnieni!? Ha ha ha ha! Tak! Na chwilę... zanim nie wytyczymy sobie nowego celu i zaczniemy narzekać, że jeszcze tak daleko. To po cholerę tak się spieszyć do realizacji marzeń? Życia nie wystarczy! Ale życie trwa tylko chwilę. Rodzimy się by umrzeć.
Zagubiona w tym wielkim, małym świecie. Otoczona złem i dobrem. Uczona jak żyć. Jak sobie radzić. Starająca się sprostać oczekiwaniom innych. Pozostawiona sama sobie z własnymi myślami, problemami, pytaniami. Szukająca szczęścia. Bo kto go nie szuka? Ale ono sprytnie się ukrywa. Gra z nami w chowanego.
Czasem wystarczy spojrzeć na swoje życie z boku i ocenić, czy jest wystarczająco dobrze. Co dalej? Użalać się nad sobą w dalszym ciągu, narzekać, że nic nie potrafimy, do niczego nie dojedziemy. Taka jestem ja. Ciągle użalam się nad sobą. Nie mam do tego prawa! A jednak... I co tu zrobić? Zabić się? Na to samo wyjdzie... Udawać, że jest wszystko okej? Kłamca! Tchórz! Więc co?
Słońce wyszło. Trochę cieplej jak się patrzy za okno. Ale to tylko złudzenie. Jak większość naszego życia. Złudzenie. Tak samo jak to, że Cynamon i Malina zerwą. Jakoś tak... nie wiem. Chyba wątpię. Oni zawsze będą się kochać :) Zazdroszczę im tego. "Czego?". Wszystkiego.
Chyba nie mam siły. Psycholog? Przecież nie mam myśli samobójczych. Nie pójdę. Spoko. Prywatny terapeuta. Jasne. Fajnie. Ale tu kogoś takiego nie znajdę.
Kur**! Znów komuś nie pasuje mój humor. Jakby to była moja wina. Przepraszam Was. Że żyję. Że... nie wiem. Po prostu przepraszam.
Zapomniana





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz