Są takie momenty, kiedy zastanawiamy się, czy nie byłoby lepiej bez nas na tym świecie. Prawda jest taka, że nikt nie jest przypadkiem. Ale nie tak łatwo w to uwierzyć parząc na swoje życie z boku. Czasem po prostu patrzymy w lustro i pytamy... "Co tu jeszcze robisz ofiaro?". Odbicie nic nam nie odpowiada. Tylko wpatruje się w nas, tymi tak znanymi oczami pełnymi smutku. Bez nadziei. Bez jakiegokolwiek promienia szczęścia.
Czuć strach. Strach o przyszłość. O to, co będzie niedługo. Czuć żal. Żal przez to, że popełniliśmy niektóre błędy. Błędy udające, że nimi nie są. A jednak kłamstwo ma krótkie nogi. Nie uciekniesz przed prawdą choćby bolała najmocniej na świecie. Będzie Cię goniła, aż dopadnie i zabije wszystkie pozytywne uczucia.
Doskonała pogoda. Na rozmyślanie, wspominanie, marzenie. Otwórz okno, poczuj, że jesteś, że żyjesz. Poczuj zimno i świeżość. Bo nie ma nic piękniejszego od dreszczu przeszywającego całe twoje ciało. Może tylko dotyk deszczu na twarzy. Łzy spływające po policzkach.
Czasem chciałabym wybiec z domu i nie interesować się niczym. Tańczyć w deszczu płacząc i wołając w bezkresną przestrzeń, że nie mam już siły. Boso biec po mokrej trawie i skakać w kałużach.
Mam poplątane myśli. Nie wiem co się dzieje w mojej głowie, co mam robić, gdzie iść. Dużo dziś byłam na zewnątrz chodząc po kałużach, obserwując w jak szybkim tempie brudzą mi się trampki i śpiewając w deszczu. Świat jest taki spokojny, opanowany. Nic się nie dzieje.
Czekając na wieczór myślałam o tym, że wszystko się zgadza. Cynamon jest szczęśliwy. Marley jest szczęśliwy. Kawa chyba też. Mogę odejść. Mogłabym odejść. Nie boję się. Już chyba nie. Tylko, że nie chcę. Wolę już żyć w cieniu, ale obserwować, jak żyją moi najbliżsi.
Piszę właśnie z Maliną. Jest szczęśliwa. Bo jest stabilnie. Jest dobrze. I nic się nie psuje. I wchodzi do rodziny Cynamona. I chyba tak zostanie. Przynajmniej mam takie wrażenie, że do wakacji się nie rozstaną. I będą szczęśliwi. Będę przyglądała się temu szczęściu. Marząc, bym kiedyś takiej radości doznała.
I znów niespokojna noc otuli mnie kołdrą z ulubionych, smutnych melodii. Przywracając wspomnienia i wizje marzeń i snów, które nigdy się nie spełnią. Czekając na sen. Może wieczny? Przyrzekając, że już nic więcej sobie nic nie zrobię.
Zapomniana
"Każdego dnia, dziękowałam Bogu za to, że Cię miałam.
Za to, że byłeś przy mnie bym nigdy nie czuła się sama"
Zamknięta w czterech ścianach swoich myśli







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz