piątek, 22 marca 2013

22 marca 2013

     Idę sobie moją wsią z Kawą i sobie gadamy i tak dalej i paczam... Marley O.o Co on tu robi? Podeszłam. A co mi tam. 
- Heej?
- O cześć- podał mi rękę. Kur** myślałam, że jeb**! 
- Spoko. Siema...- odwróciłam się, ale złapał mnie za rękę. 
- J, ja...
- CO TY?!- objął swoimi dłońmi moją twarz i pocałował usta...
     A wiecie co jest najlepsze? Że to był sen. Kolejny głupi sen. Zwalił mi cały dzień. Kur... -,- Dlaczego?! Mój mózg chce mnie dobić. Ale to nie moja wina... tak sądzę... 
     Tak w ogóle szkoda, że Marley tego nie czyta. Serio czasem żałuję. Ale mimo wszystko nie dałabym mu linka do tego bloga. Za chiny! Jestem ciekawa, co u niego? Nie mam jednak zamiaru pytać go o to. Obiecałam sobie, że do niego nie napiszę. Nie ma szans. Tylko, że tak bardzo tęsknię...


     Zdjęłam dziś "holter'a" czy jak to się tam zwie. Wkurzające te kabelki. Nie mogłam spać, bo mnie to coś denerwowało. Ale poszłam do szkoły. W zwalonym humorze, ale nie ważne. 
     W szkole zaraza. U mnie w klasie dziewięć osób było w godzinie szczytu xd Potem niektórzy (w tym ja) się pozwalniali i frekwencja malała. Kawy nie było. Musiała jechać do immunologa. Wczoraj wieczorem powiedziała mi, że przyjdzie na cztery godziny do szkoły, ale rano dostałam sms'a "Jednak mnie nie będzie" -,- Alee się zdeneeerwowaaałaaam! Ale jakoś wytrwałam. 
     Połowy nauczycieli nie ma. Jednak to też ludzie jak się okazuje :O Mogą się zarażać!! No i lekcje były... lekcji praktycznie nie było. Wytrwałam do piątej godziny tylko dlatego, że... jak go nazwać... z Rorim (NIE PYTAJCIE! xD) moim byłym, była beka. Ale no masakra xD I on mi trochę poprawił humor. 
     Potem pojechaliśmy do miasta do tego lekarza i znów zwalił mi się humor. Mam takie wrażenie, jakby rodzice o mnie zapominali. Może źle to ujęłam... Takie wrażenie jakby rodzice... kompletnie nie zauważali moich potrzeb i ignorują to, co do nich mówię, jeżeli nie jest związane ze szkołą... Może to tylko złudzenia. Nie wiem, ale nie jest mi z tym dobrze. 


     Nudzi mi się. TAK OKROPNIE MI SIĘ NUDZI! Nie wiem co robić. W zasadzie mam trochę do roboty, ale kompletnie nie wiem jak zacząć. 
     Kochany Cynamon poprosił mnie o napisanie scenariusza do przedstawienia "Czerwonego Kapturka" lub "Śpiącej Królewny" we współczesnej wersji. Oczywiście nie odmówiłam. I całkiem ten pomysł mi się spodobał, ale nie mam pomysłu, bo tą dziwną dziewczynkę z czerwonym łbem nijak nie da się przerobić na coś współczesnego, ale spróbuję... 
      Coo maaam roobiiić?? xd Serio nie wiem co robić. Mam co robić, ale nie wiem jak to co robić... WTF? O.o Nie wiem. Okej. Może napiszę coś poteem. Paa

Zapomniana




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz