Nie mam siły. Padam na ryj. Mam jakiegoś doła, nie wiem. W ogóle mam wszystkiego dość. Wszyscy mają na mnie wyje**ne. Wczoraj Emot nieźle mnie pocieszył i w ogóle mnie wspiera. Jestem mu za to cholernie wdzięczna, bo coś czuję, że w innym wypadku sięgnęłabym po...
Sprzątnęłam dziś swój pokój. Po co?! Ja lubię swój bałagan. Rodzicom przeszkadza. Ale im wszystko przeszkadza. Dziś opróżniłam jedną ze swoich szaf i chciałam, żeby ją ode mnie zabrali. Oczywiście: NIE! Wkurzyłam się. Tata coś zaczął gadać o moim syfie i wgl. to poszłam do siebie, trzasnęłam drzwiami i włączyłam głośno muzykę (której też nie znoszą).
Tak więc Hisu wywrzeszczał się za mnie. Cudownie. Potem jak sprzątnęłam to poszłam na lapka. Przedtem jeszcze Kawa do mnie napisała, bo Cynamon mi przesyłał pozdrowienia. Fajnie... No i jestem na gg, jest Cynamon, ale nie napisał. Ja też nie mam zamiaru. Po prostu nie chcę mu przeszkadzać. Pisze z Maliną. Wiem, bo ona też jest.
Co za dół... Jaki obrzydliwy dół! Matko boska jaki dół!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Chce mi się płakać, ale już nie mam czym. Wczoraj wszystko wyszło. W sensie łzy. Trudno. Ja teraz... nie wiem. Pozastanawiam się czy coś tam... Siema.
Zapomniana

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz