sobota, 9 marca 2013

9 marca 2013

     Wczoraj był Dzień kobiet. Matko! Nie wiem po co ktoś wymyślił takie święto, skoro potem mężczyźni ustanowili Dzień Chłopaka i Dzień Mężczyzny -,- Rasa ludzka jest nienormalna... Tak czy inaczej dostałam... życzenia. I to w dodatku od czterech osób (w tym od jednej dziewczyny). Najfajniejsze były oczywiście od... Kurdę. Muszę wymyślić inną ksywę- Od Nieobliczalnego. Potem może je napisze, a teraz dodam ten fragment biografii, który... był tym najistotniejszym. 

     "Jak na moje oko, Nieobliczalny- jesteś trochę za idealny. Kocham z Tobą pisać, gadać o Tobie. Ha ha. Tak właściwie zawsze mogę powiedzieć Ci wszystko. Jesteś cudownym przyjacielem, choć tak naprawdę „nie znamy się”(nie kochany! Nigdy tego nie zapomnę). Jaki jesteś… inteligentny- nie chodzi mi tu o matematykę, miły, zabawny, szczery- czasem do bólu, ale cenię to w Tobie, pomocny, uczciwy i jesteś sobą. Innymi słowy- nie da się Ciebie nie kochać.
     Odkąd Cię poznałam (to już będzie rok) codziennie myślę o Tobie. Nie ważne, czy nie było Cię dzień, tydzień czy miesiąc. Nie ważne czy byłam na Ciebie zła, czy płakałam. Nie było dnia, żebym o Tobie nie pomyślała. O tym, co teraz robisz, gdzie jesteś, jak się czujesz, jaki masz humor.
     Wiem więcej, niż Ci się wydaje. Sama nie wiem skąd, ale czuję, gdy się smucisz, gdy śmiejesz. Wiem, kiedy wejść na te głupie gg, żeby Cię złapać. Nigdy jednak nie wiedziałam, co myślisz, co o mnie uważasz.
     Dlaczego nie powiedziałam wcześniej? Bo nie o to chodzi. Bo jesteś szczęśliwy. Bo nie było takiej potrzeby. Jesteś niesamowitym przyjacielem. Kocham z Tobą pisać, słuchać Twoich rad, opowieści, kłócić się z Tobą, a raczej sprzeczać, bo kłótnią nie można tego nazwać.
     Nie mówiłam Ci o tym, że nie przeszło mi ani trochę, bo bałam się, że będzie tak jak ostatnio. To było dla Twojego dobra. Twojego i Maliny. Chyba jesteście dla siebie stworzeni. Dobrze, że masz kogoś takiego jak ona.
     Boję się nadal, bo wiem, że teraz będzie inaczej. Będzie sztywno, smutno i sztucznie. Boję się tych powtórek. Boję się, że znów stracę kogoś, na kim tak cholernie mocno mi zależy, choć właściwie nigdy nie widziałam Cię na oczy, nawet nie słyszałam.
     Rok. Cholerny rok. Był najfajniejszym i najsmutniejszym rokiem w moim krótkim życiu. To tylko jeden z piętnastu. Jeden z siedemdziesięciu kolejnych, które mnie czekają. Choć nic nie wiadomo.
     Może byłeś zdezorientowany przez Marley'a? Nie była to przerwa w tym, co czułam do Ciebie. To było kolejne uczucie. Ich mieszanka zmieniła mnie na zawsze. Z resztą można to zauważyć. Kocham go. I zawsze będę. Mogłabym oddać za niego życie, mimo, że tak bardzo mnie zranił. Ale jak wiesz nie potrafiłabym się do niego zbliżyć, przytulić, dotknąć. To by zbyt bolało.
     Przepraszam, za moje zamykanie się w sobie, że byłam nieszczera, że ukrywałam coś, co nie powinno być ukrywane, ale robiłam to ze względu na Ciebie, ze względu na Was. „Naprawdę niełatwo zrozumieć, że w miłości prawdziwe i istotne jest coś innego niż my sami”. Ja zrozumiałam. Mam nadzieję, że Ty też.
     Co jeszcze dodać? Ani razu Ci tego nie pisałam- bo to nie kanapka z serem. Kocham Cię. Tak śmiesznie to wygląda. Znajomo, a jednak tak bardzo obco. Nie tak miało się to skończyć. "

      No i tak... tak to właśnie wyglądało. Jego wiadomości nie będę pokazywała. Czytałam ją ze dwadzieścia razy zanim zaczęłam dostrzegać jakiekolwiek pozytywy. Jedno słowo "Kocham", ale pojawiło się kolejne "Inaczej". Rozumiałam. I właściwie od początku wiedziałam, że tak będzie, więc czemu byłam przybita? Czemu płakałam? Może z bezradności? Strachu, że teraz nasze relacje się zmienią. Będziemy musieli zacząć wszystko od początku. Znowu. 
     Jednak niepotrzebnie się bałam. Po tej rozmowie poczułam się lepiej. Nie było tak sztywno, jak się spodziewałam. Po prostu... chyba oboje staraliśmy się zachować normalny dystans do tego wszystkiego. Chyba się udało. Odeszłam od komputera... może nie "szczęśliwa", ale "zadowolona" i "spokojna". Czuję, że na razie będzie dobrze. Może tylko Nieobliczalny będzie się czuł nieswojo. Ja się przyzwyczaiłam.
     Podobno szykował na dziś jakąś niespodziankę Malinie ;) Fajnie ma. O! Z Maliną też pisałam. Nic nie wie. I dobrze. Mam z nią fajne kontakty i wolę, żeby tak zostało. Naprawdę ją lubię i nie chciałabym czegoś zepsuć. 
     A z Nieobliczalnym nie mogę się na razie spotkać. To by było... zbyt dziwne. Nie umiałabym chyba teraz. Sądzę, że on też miałby problemy z normalnym zachowaniem ;p Poczekamy- zobaczymy.
     

     Chora jestem :( Mam katar, kaszel, gardło mnie boli i jestem osłabiona. W nocy przez to nie mogę spać. Beznadzieja... Nie mogę śpiewać- bo zaczynam kaszleć, nie mogę tańczyć- bo nie mam siły. Nie mogę pisać- bo nie mam weny. Biografia wszystko wyssała ;p 
     Co do tańca... Muszę coś ze sobą zrobić. Kiedyś byłam tak giętka, tak lubiłam się ruszać. Nie mogłam żyć bez tańca. A potem... coś nie wyszło. I teraz jest tak jak jest. Nie jestem w ogóle rozciągnięta. Ubolewam nad tym, bo jakiś czas temu prawie robiłam szpagat... Cicho... jeszcze się ogarnę xD Kiedyś tam.


     Idę teraz oglądać "Wiecznie Żywy". Potem coś o tym napiszę ;) I może coś tam jeszcze napiszę xD Humor? W miarę. Samopoczucie? Takie sobie. Myśli? ...Nie do ogarnięcia. Miłego dnia ;) Na dole macie piękną piosenkę *.* Dla nieszczęśliwych zakochańców ;p

Zapomniana







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz